Jadąc sobie przez 15 h w grafitowym samochodzie osobowym marki nissan zastanawiałam się nad wszystkimi tymi rzeczami, o których sie powinno zacząć decydować w tym jakże dojrzałym wieku. Po pierwsze, jaka mam filozofię. No bo w sumie nienawidze dywagować nad filozofią życia. Życie jest jak celofan. Ok. Co dalej? Co się osiąga dochodząc wciąż do wniosków które na zawsze pozostaną teorią, o których mozna dyskutować kilka godzin i nawet jeśli się to udowodni, gucio to zmieni?
chcialabym powiedzieć światu coś mądrego, dodać coś od siebie do całego tego budrelu jaki tu panuje. Tak, męczcie się bardziej. Oświecajcie się nawzajem, umierajcie z zachwytu nad wspaniałością i harmonnią idei, która dotarła do waszych telepiących się mózgów, wyjaśniając wam tyle zawiłych spraw. Ale gówno. Nic wyszystkiego nie wyjaśni. Każde wydarzenie można tłumaczyc na miliard sposobow, jśli nie ma się ciasnego, jednotorowego umysłu-nie ma jedności, nie ma charmonii, jest absurd, kupa dźwięków, a nie muzyka.
Muzyka jest złudzeniem.
Zgodnie z prawem zachowania materii czy tam czegoś w przyrodzie, nic nie ginie, więc mogę sobie spokojnie wierzyć w reinkarnację. Jedyna stała w moim życiu. Wrócę do tego przeludnionego świata, który byłby rzeczywiście bardzo piękny, gdyby oczyścić go z 99, 9 % ludności i zostawić na globie zastraszone niedobitki, Proponuję 2 setki ludzi, ze zdobyczami techniki którymi niczemu nie mogą zrobić krzywdy. Oczywiscie, wywalamy energię jądrową, zabawy chromosomami, zamrażanie na piedylion lat ludzi chorych na raka szyjki macicy. Jak teraz tego nie ma, to będzie. gdyby wszyscy ludzie wierzyli w reinkarnacje, byłby spokój. Po co sie masz meczyć z tym rakiem, odrodzisz sie przecież, Znowu bedziesz młoda i przynajmniej przez 20 pierwszych lat życia, ominą cię hydrosoloduperele przeciwzmarszczkowe i wcieranie kremów na rozstę
Tylko że to właśnie jestem ja.
Kiedyś, jak byłam bardzo mała, fascynowalam się śmiercią. Osiem lat, dziewięć. Mówię o tym, w związku z Mementomorisami na polskim, przypomniało mi się wszystko. To było mniej więcej tak. Przyśniło mi się kiedyś, że umieram. Po prostu, ktoś mi wstrzykuje truciznę w żyłę, nie pamietam czemu co jak i gdzie. Kurna, tylko że to było tak realistyczne i tak się w to wczułam, że bylam pewna ze to dzieje się naprawdę i mój umysł składał się do spoczynku, wszystko powoli się wyłączało. Nie wiem, czy to się w końcu działo naprawdę czy nie, czy gdybym się nie obudziła to w końcu bym umarła, siłą przekonania można wypalić sobie przecież skórę, gdyby sie mociej skupić. Więc gdyby się naprawdę totalnie głęboko uwierzyło, że się umiera, prawdopodobnie moznaby było umrzeć. Pamiętam jednak to uczucie totalnej harmonii, które nastało wraz z przekonaniem że umieram. Głęboka samotność. Hipnotyzacja. Ciekawe czy gdyby ten stan potrwał dlużej, znalazłabym się w stanie Poza Cielesnym. Od tamtej pory obsesyjnie czytałam i ogladałam wszystko, co było związane ze śmiercią. To było niesamowicie ciekawe. Próbowalam znowu przywołać to uczucie. Zanurzalam się w wannie pod wodą i próbowałam 'odpłynąć', ale nie mogłam się tak rozluźnić jak wtedy. Musiałabym naprawdę umierać. Do mojego mózgu musiałby przestać dopływać tlen. Nie chciałam jednak podejmować takiej dziwnej decyzji tylko ze względu na ciekawość. Byłam już za mądra.Umarcie nie jest tak fajne jak umieranie.
No, i w końcu mi się znudziło.
Ta historia nie ma żadnego głębokiego przesłania, jest tylko dziwna, jest dowodem dziwności tego świata. Dziewięcioletnie dziecko marzące o umieraniu.
Itd.
Proszę się nie przejmować tym wpisem, jestem wstawiona i za dużo rzeczy mi przychodzi do glowy. Jeszcze glupszych nisz zazwyczaj. Zrobiłam kupę błędów ort ktore cięgle poprwiam.










--
2cute4U
--
2cute4U
--
"A paranoid is someone who knows a little of what's going on"-
William S. Burroughs
*TheExquisiteCorpse
--
Kurwa!
--
Yeah, I'm a f**cking frog!
Previous Page12345Next Page